Życie doświadczyło mnie z każdej możliwej strony. Straciłam najbliższych — tatę oraz dziadków, którzy wychowywali mnie jak własne dziecko. Przez lata towarzyszyły mi walka, bezsilność i nadzieja, splatając się ze sobą i targając moimi emocjami w każdą możliwą stronę. Zaznałam głodu i ubóstwa, ale też dobrobytu i dostatku. Dzięki temu wiem dziś, co w życiu jest naprawdę cenne, a co nie ma żadnego znaczenia.
Pracę zaczęłam bardzo wcześnie. Moją pierwszą było malowanie płotów — miałam wtedy około dwunastu lat. Później przyszło wszystko po kolei: od ciężkich prac fizycznych po stanowiska menedżerskie. Noszę w sobie wiele sprzeczności, które są jednocześnie moimi wadami i zaletami. Kocham samotność, ale równie mocno cenię spotkania z ludźmi. Cisza daje mi ukojenie, a jednocześnie potrafię odnaleźć się w głośnej muzyce, która zagłusza moje własne myśli.
Od zawsze fascynowały mnie nieznane miejsca. Byłam ciekawa świata — jego zapachów, smaków, ludzi i historii. Chciałam wszystkiego doświadczać osobiście, sprawdzać na własnej skórze. Kocham naturę, a największą radość przynoszą mi podróże, szczególnie te prowadzące w dziewicze, mało uczęszczane zakątki świata. Podróżowałam od dziecka, choć wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to się tak nazywa. Moja pierwsza „prawdziwa” podróż — taka, o której nikt nie wiedział — odbyła się jeszcze w podstawówce.
Przez wiele lat prowadziłam życie intensywne — pełne ruchu, nieprzewidywalne, momentami burzliwe. Miałam w sobie tak wiele pragnień, pomysłów i celów, że nie potrafiłam usiedzieć bezczynnie. Od zawsze powtarzałam, że moja doba powinna trwać czterdzieści osiem godzin — bo pomysłów było zdecydowanie więcej niż czasu.
Stawiałam sobie ambitne cele i konsekwentnie dążyłam do ich realizacji. Wprowadzałam zmiany, które krok po kroku przybliżały mnie do życia, o jakim marzyłam. Wiedziałam, dokąd zmierzam i gdzie chcę się znaleźć za kilka kolejnych lat. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że spełniłam naprawdę wiele marzeń — a za każde z nich jestem ogromnie wdzięczna. Pozostały po nich setki pięknych wspomnień, poczucie samorealizacji i satysfakcja, której nie da się zastąpić niczym innym. Dziś w codzienności odnajduję radość w prostych rzeczach, dając ukojenie duszy i pozwalając sobie na uważność.
Niełatwo mówić o sobie, ale jeśli miałabym się określić — jestem kobietą pełną kontrastów. Twardo stąpam po ziemi, a jednocześnie pozwalam sobie na marzenia. Życie nieustannie mnie testuje, ale równocześnie obdarowuje pięknymi zwrotami akcji i niespodziewanymi odkryciami. To one ukształtowały mnie taką, jaka jestem dziś — optymistką wierzącą w siłę intuicji, doświadczenia i prawdziwych relacji z ludźmi.
Nie podążam za modą. Nie próbuję nikogo naśladować. Robię to, co czuję — to, co sprawia mi radość i budzi we mnie ciekawość. Inspirują mnie ludzie, którzy osiągnęli coś wielkiego — nie nazwiska, lecz ich droga, determinacja, upór i wiara w marzenia.
Zadebiutowałam powieścią opartą na faktach pt. „List do dziadka” — historią bardzo bliską mojemu sercu, która, mam nadzieję, poruszy także i Ciebie. Nie jestem ekspertem. Jestem uczennicą życia. Wciąż próbuję, poznaję, smakuję i odkrywam. I z całego serca chcę dzielić się tym w słowach — tu i w książkach, które piszę.
Będzie mi ogromnie miło, jeśli znajdą się osoby, które zechcą towarzyszyć mi w tej drodze — czytać, wspierać i iść ze mną kawałek tej życiowej ścieżki.
Czasem wolniej. Czasem ostrożniej. Ale zawsze prawdziwie.
Jeśli kochasz życie w jego nieoczywistości, jeśli szukasz autentyczności, prawdy i inspiracji — zapraszam Cię do mojego świata.
Czytaj. Poczuj. Zatrzymaj się ze mną na chwilę.
Być może znajdziesz w moich słowach cząstkę siebie.