Ten rok wyjątkowo nie był dla mnie łaskawy. Wszystko zmieniło bieg wydarzeń i bardzo się na mnie odbiło. Miałam zaplanowanych kilka wyjazdów ale niestety zostały one odwołane. Patrząc na to z perspektywy czasu dobrze, że tak się stało ale jednak podróże były dla mnie czyś co mnie napędzało i dawało siły do dalszego działania a raczej do pokonywania masy problemów, które w ostatnim czasie pojawiały się w moim życiu niczym grzyby po deszczu. Ostatnie lata a zwłaszcza miesiące były dla nie bardzo wykańczające. Oprócz problemów z którymi się borykałam przez kilka ostatnich lat również walczyłam o swoje zdrowie mając nadzieje, że w końcu mi się uda wszystko pokonać i zaznam spokoju. Niestety choćbym nie wiem jak się starała bez wsparcia nie było to możliwe. Mój stan zdrowia pogarszał się z miesiąca na miesiąc z małymi sukcesami po drodze. W życiu na swojej drodze spotkałam osoby, które przyczyniły się do tragicznych w skutkach wydarzeń ale również takie dzięki, którym przez długie lata się nie poddawałam. Całe szczęście, że tych drugich było o wiele więcej co dodawało mi sił i zaszłam do miejsca w którym obecnie jestem. Mogłam przeżyć piękne i cudowne chwile, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Pandemia zabrała mi to co dawało mi siłę do działania, motywację i nadprzyrodzone siły do walki z tym wszystkim. Wiem nigdy nie pisałam o swoich problemach i zawsze starałam się dzielić tymi radosnymi chwilami, które dodawały mi energii. Długo zastanawiałam się nad tym wpisem ale w głębi serca czułam, że powinnam się tym z kimś podzielić wyrzucić to z siebie aby choć trochę ulżyć swoim cierpieniom. W ostatnim czasie, kiedy nie pojawiały się wpisy dodatkowo walczyłam z chorobą córki, która nie chciała odpuścić przez ponad pięć miesięcy. Ten czas również nadwyrężył mnie bardzo mocno. Jakby wszystkiego było mało w ostatnich dniach zdarzyło się mnóstwo rzeczy, które całkowicie wytrąciły mnie z równowagi i pokazały mi, że brnęłam w coś co nie miało kompletnego sensu. Straciłam wiele lat swojego życia, nadwyrężając przy tym swoje zdrowie i całą energie do życia, którą w sobie miałam. Z radosnej pełnej życia kobiety stałam się wycofana i pozbawiona całej energii do życia. Z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc, roku na rok widziałam jak uchodzi ze mnie to całe życie, które w sobie miałam. I choć posiadam naprawdę wspaniałych przyjaciół, którzy w różnoraki sposób mi pomagali, problemów było tak dużo, że mimo wszelkich starań i nie wiadomo jak wielkich pokładów energii, nawet najsilniejszy człowiek na świecie w końcu by się poddał. Niedziela to był pierwszy dzień od bardzo długiego czasu, gdy w końcu mogłam pobyć sama ze sobą. Wiedziałam, że w tym czasie będę musiała się zmierzyć ze swoimi myślami, które biły się o to, które będą pierwsze do przemyślenia. Miałam przed sobą poważne decyzje do podjęcia. Musiałam dobrze wszystko przemyśleć w spokoju aby być całkowicie pewna swoich postanowień. Wiedziałam, że nie mogę dłużej zwlekać z tym bo i tak już zbyt długo to wszystko się ciągnęło. Jak nigdy rano wstałam bez pośpiechu na spokojnie uszykowałam sobie śniadanie, zjadłam, spakowałam się i zamknęłam za sobą drzwi. Powolnym krokiem udałam się do samochodu i ruszyłam przed siebie. W głowie myśli kłębiły mi się niemiłosiernie ale starałam się zachować wewnętrzny spokój abym mogła świadomie wszystko sobie poukładać i podjąć odpowiednie kroki. Dlatego za kierunek obrałam oczywiście moje ukochane morze, wiedziałam że tam będzie mi najlepiej wyciszyć się i pomyśleć nad życiem.

Zastanowić się co dalej i podjąć konkretne decyzje aby nie stać w miejscu. Po drodze nawet nie było takich strasznych korków ale zapewne dlatego, że dosyć późno wyjechałam. Czym bardziej się przybliżałam do obranego celu, tym coraz większe chmury kłębiły się na horyzoncie. A ja zastanawiałam się czy będzie mi dane usiąść spokojnie na plaży. Po zaparkowaniu auta postanowiłam w pierwszej kolejności coś zjeść. Niewiele myśląc ruszyłam w stronę Pustkowa mając nadzieję, że tam na pewno nie spotkam nikogo znajomego. Niestety moje zamiary chyba zbyt mnie przerosły i bardzo szybko okazało się, że muszę zmienić swoje plany. Nie chciałam nadwyrężać swojego ciała i postanowiłam jednak pozostać w Pobierowie. Ostatnio moja kondycja i sprawność pozostawia wiele do życzenia. W momencie gdy postanowiłam nie przemieszczać się dalej moim oczom ukazały się domowe obiady.

To była pierwsza rzecz, która w tym momencie była mi potrzebna. Nie miałam ochoty na nic wyszukanego a wszelkie fast-foody ostatnio unikam szerokim łukiem zwłaszcza, że dwa razy w ostatnim czasie sobie pozwoliłam zgrzeszyć. Świadomość tego co mi szkodzi pozwala na zachowanie wewnętrznego spokoju i nie mam problemu z omijaniem takich miejsc. Gdy śmierć zagląda nam do oczu wiele rzeczy postrzegamy w inny sposób. Nabieramy większej wartości do tego co kiedyś uważaliśmy za głupotę, doceniamy bardziej życie, i szanujemy każdy dzień tak jakby miał być on ostatnim. Wszystko nabiera innego znaczenia a każda chwila staje się dla nas darem. Dlatego mimo wszystko cieszyłam się tym, że mogę spędzić dzień w tak cudownym miejscu. Napawałam się radością, że zaraz po zjedzeniu posiłku będę mogła posłuchać szumu fal i poczuć ten ciepły dotyk miękkiego piasku. Przemierzając główną ulicą po drodze mijałam całe tłumy ludzi, mając nadzieję, że uda mi się znaleźć wolny stolik i będę mogła szybko się posilić, zwłaszcza że moje ciało już dawało sygnały aby je nakarmić. Bar Wachta okazał się być dla mnie łaskawym i miałam możliwość bardzo szybko zapełnienia swojego brzucha. Obsługa była bardzo ekspresowa i miła ale nic nie mogę napisać o wyglądzie lokalu. Byłam niczym nieobecna nie zwracając uwagi na tak błahe rzeczy. Moje myśli krążyły wokół innych tematów. W oczekiwaniu na swoje zamówienie zwróciłam tylko uwagę na to, że jestem jedyną osobą, która siedzi przy stoliku sama. Pamiętam jak kiedyś miałam z tym problem, moja nieśmiałość była tak wielka, że wstydziłam się iść gdzieś sama. Teraz na szczęście jestem wolna pod tym względem i bez problemu poruszam się w wielu miejscach sama. Kocham samotność tak samo jak uwielbiam spędzać czas z ludźmi. Kiedy dajemy sobie czas w samotności poznajemy siebie i wiele możemy się o sobie dowiedzieć. Po posiłku ruszyłam w stronę plaży nie mogąc się już doczekać tych widoków. Gdy tylko moim oczom ukazały się fale moje oczy od razu nabrały blasku a na twarzy pojawił się uśmiech.

To był dopiero mój drugi raz w tym roku nad morzem. Zawsze rok w rok byłam w sezonie przynajmniej kilkanaście razy, potrafiłam wsiąść w auto bez żadnego planowania, zastanawiania się i przyjechać w to miejsce tak jakbym przynajmniej wybierała się z prawobrzeża do centrum miasta. Już po zaledwie kilku minutach wpatrywania się w wodę poczułam to ukojenie, poczułam całą sobą miejsce, które pozwala mi się wyciszyć. Rozłożyłam koc, ściągnęłam ciuchy i położyłam się z zamiarem poczytania książki.

Ból nie pozwalał mi na znalezienie wygodnej dla mnie pozycji. Przekręcałam się kilka razy tak aby znaleźć najmniej obciążającą dla siebie pozycję. Abym odczuwała jak najmniej bólu, który w ostatnim czasie i tak już mnie bardzo wykańczał. Moim oczom ukazały się siniaki, które pokrywały znaczną część mojego ciała. W następnej kolejności ujrzałam blizny, które można powiedzieć, że chyba już zaczęłam dawno kolekcjonować tracąc całkowicie rachubę ile ich mam. Leżąc na plecach mój wzrok zatrzymał się w jednym miejscu. Jest to jedyna pozycja w jakiej ukazuje mi się moje skiereszowane żebro, spojrzałam na nie mimowolnie przypominając sobie dzieciństwo. Popatrzyłam na siebie jeszcze raz lustrując swoje ciało i przypominając sobie jak patrzyli się na mnie ludzie, kiedy spacerowałam brzegiem plaży. W tej samej chwili pomyślałam sobie, że to nic dziwnego skoro miałam na sobie krótkie spodenki a moje nogi i ręce wyglądały niczym po starciu z bykiem. Tego dnia było tak gorąco, że miałam gdzieś czy ktoś zobaczy jak wygląda moje ciało. Nie chciałam po raz kolejny dusić się w długich spodniach i rękawach tylko dlatego, że ktoś coś o mnie pomyśli. Mimo napływających łez do oczu, które cisnęły się za wszelką cenę postanowiłam trochę poczytać aby móc rozproszyć swoje myśli i ustawić je na taki tor abym później mogła się zastanowić nad tym co dalej. Co dalej zrobić ze swoim życiem. I jakie kroki podjąć aby niczego później nie żałować. Miejsce do tego miałam idealne zwłaszcza, że rozłożyłam się z kocem koło trzech osób słuchających sobie muzyki lecącej delikatnie z głośnika ustawionego na ich kocu. Czegoż więcej mogłabym pragnąc tego dnia? Chyba tylko tego wyczekiwanego zachodu słońca na który już się nie mogłam doczekać.
