Kiełpiński Staw

Dzisiaj wybrałam się do północnej części Puszczy Bukowej. Miał być krótki spacer ale jakoś nogi poniosły mnie na około. Jak już wiadomo uwielbiam spacery a jeszcze bardziej zaglądać w nieznane zakamarki. I choć niby te tereny są mi znane, to jednak okazuje się, że nie tak do końca. Nogi poniosły mnie po prawobrzeżnej dzielnicy Kijewo, gdzie bardzo często lubię spoglądać na Jeleni Staw. Tak też było i tym razem, lecz podążyłam dalej ku ulicy Sowiej a następnie Koziej, gdzie przecięłam autostradę wchodząc do Puszczy.

Droga doskonale mi znana, którą pokonywałam wiele razy pieszo i nie tylko. Po drodze spotkałam starsze małżeństwo z którym wdałam się w dyskusję i tak minęło mi jakieś pół godziny. W tym czasie minęła nas młoda mama z dzieckiem, dwóch rowerzystów a na sam koniec tatuś pchający wózek. Po krótkim przystanku na pogawędki postanowiłam ruszyć dalej w stronę Kołowa. Trasa, którą obrałam to jakieś około siedem kilometrów. Jednak po drodze skusiło mnie aby zejść ze szlaku i sprawdzić co się kryje w głębi drzew. I o ile doskonale orientowałam się we wszystkich stawach na terenie Kijewa takich jak Jeleni, Olszowy, Kijewski to nie miałam zielonego pojęcia, że jest jeszcze jeden do którego właśnie trafiłam dzisiaj. Kiełpiński Staw nawet nie taki mały, około 500 metrów długości sztucznie utworzony w dolinie Niedźwiedzianki. Położony wśród drzew ale niestety bardzo zarośnięty. Miejscami można podejść i zobaczyć z brzegu drugi koniec, ale niestety nie po całości.

Woda nawet czystsza niż w Jelenim Stawie, zapewne dlatego że nie jest tak uczęszczany. Człowiek całe życie będzie odkrywał różnego rodzaju zakątki, te bliższe czy dalsze i zawsze będzie miał coś nowego do zobaczenia. Po zaspokojeniu swojej ciekawości ruszyłam dalej swoim szlakiem. Nie doszłam oczywiście do końca. Zabrakło czasu. Myślę, że następnym razem wybiorę się do Kołowa rowerem, bardzo dawno mnie tam nie było. Rejony te często odwiedzałam, gdy miałam jakieś piętnaście, szesnaście lat. Zapewne będzie sporo nowego do zobaczenia.